logo watchdog do użycia na facebook.com
strona z kontrastem English
KURSO NASDLA CIEBIEMÓWIĘ, ŻE...SLLGO
Jesteś na stronie: ›› watchdog.org.pl›› Wizyty w polskich organizacjach ›› Stowarzyszenie Bioregion - na straży wschodniej przyrody
16.09.2010
Stowarzyszenie Bioregion - na straży wschodniej przyrody
Logo Stowarzyszenia

Z Marcinem Kornilukiem spotkaliśmy się w Siemiatyczach - miejscowości, gdzie siedzibę ma Stowarzyszenie „Bioregion". Pierwotna nazwa organizacji to Stowarzyszenie Inicjatyw Społeczno-Ekologicznych "Ruch na rzecz Ziemi" i właśnie pod tą nazwą w 2006 r. stowarzyszenie zrealizowano projekt pt. „Monitoring obszarów przyrodniczych polskiej ściany wschodniej", którego główne cele i przebieg przybliża niniejszy artykuł.

 

Projekt był wynikiem troski członków i członkiń Stowarzyszenia o los najlepiej zachowanego w Polsce obszaru dzikiej przyrody - ale żeby mówić o projekcie nadbużańskim, trzeba cofnąć się w czasie do roku 1998, gdy grupa osób zebrana wokół czasopisma na temat edukacji ekologicznej „Terra est" z Suwałk, zaczęła bacznie przyglądać się projektowanym rozwiązaniom dotyczącym międzynarodowego szlaku komunikacyjnego Via Baltica w dolinie rzeki Rospudy.

PROJEKT BEZ PROJEKTU

Od początku bowiem było wiadomo, że proponowany przebieg trasy będzie miał zły wpływ na środowisko naturalne. Zatem ta zupełnie nieprofesjonalna grupa - która nie dysponowała nawet prawnikiem, a wiedzę o procedurach administracyjnych czerpała z poradników dla organizacji pozarządowych (w 1998 roku Internet nie był przecież jeszcze tak popularnym narzędziem jak dziś), wszystkiego ucząc się od podstaw - rozpoczęła kompletowanie dokumentów dotyczących planowanego przebiegu Via Baltica. Bacznie przyglądano się planom zagospodarowania gmin leżących wzdłuż trasy. Jeżdżono w teren, rozmawiano z rolnikami - niektóre rodziny mieszkają na tym terenie od ponad sześciuset lat - ich wiedza o tych terenach była zatem ogromna, a pomoc nieoceniona. Przychylność ludności lokalnej wiązała się także z bardzo wymierną pomocą, bowiem przyrodnicy mogli liczyć na nocleg i wyżywienie. Sięgano również po rozmaite metody, aby zapobiec przyjęciu złych rozwiązań. Manifestacje pod Urzędem Wojewódzkim, nagłaśnianie sprawy w mediach, ale także używanie narzędzi prawnych w postaci skarg do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (wszelkie działania Urzędu Wojewódzkiego dotyczące powstawania drogi, wiązały się z decyzjami administracyjnymi, wobec czego ich wadliwość można było skarżyć do WSA). Wtedy to był więc projekt, bez projektu - klasyczny przykład interwencji.

W 2001 roku, gdy sprawa Via Baltica rozrastała się coraz bardziej, do pomocy włączyły się duże organizacje ekologiczne, jak choćby WWF, Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot czy Greenpeace. „Ruch na rzecz Ziemi" przekazał sprawę specjalistom, którzy - jak 9 lat później w Siemiatyczach podsumował Marcin Korniluk - spojrzeli na sprawę z dystansem, poprzez paragrafy.

Z perspektywy czasu, wynik podejmowanych w dolinie Rospudy działań jest oceniany bardzo wysoko, gdyż zagwarantowano właściwą przebudowę trasy. Korniluk nie szczędzi jednak administracji gorzkich słów, oskarżając ją o nadmierne rozbuchanie i zbyt wielką biurokrację, a szczególnie niechęć do udostępniania informacji publicznych, niezbędnych do prowadzenia działań strażniczych.

NOWY ETAP

Po 2001 roku Stowarzyszenie „Ruch na rzecz Ziemi" nabrało innego charakteru - wielu członków ukończyło w tym czasie studia i rozjechało się po Polsce. Kilka osób wróciło w swoje rodzinne strony - do Siemiatycz. Przez pewien czas organizacja przeżywała zastój, jednak jej członkowie nie odchodzili daleko od przyrodniczych pasji. Około 2006 roku postanowiono uruchomić stowarzyszenie na nowo. Tym razem zajmując się przyrodą nadbużańską, co miało związek m.in. z działaniami wokół utworzenia wzdłuż Bugu parku krajobrazowego.

Jak można znaleźć na stronie internetowej projektu „Monitoring obszarów przyrodniczych polskiej ściany wschodniej", celami działań stowarzyszenia było ujawnienie informacji na temat nieuwzględniającego interesu społecznego funkcjonowania urzędów oraz podmiotów gospodarczych, działających w imieniu tych instytucji, wyłonionych na podstawie przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych (ujawnianie informacji dotyczących planowania i realizacji znaczących inwestycji infrastrukturalnych, czy też ujawnianie planowania i wydatkowania środków finansowych z budżetu państwa, budżetów samorządów lokalnych, a także środków pozyskanych z UE).

NIESPODZIEWANY SPRZYMIERZENIEC

Stowarzyszenie postawiło sobie cele, wśród których była zmiana planów lokalizujących zapowiadane inwestycje - tak by wykluczyć lub zminimalizować ich negatywny wpływ na ekosystem doliny rzeki Bug. Niezmiernie pomocna okazała się tutaj tzw. Dyrektywa Wodna, która nakłada na administrację obowiązek ochrony wód. Problematyka ta nie była zazwyczaj brana pod uwagę podczas projektowania kolejnych inwestycji. Ochrona wód przekłada się na ochronę całej przyrody, dlatego też standard wprowadzany w Dyrektywie zaczął być wykorzystywany podczas prowadzonych działań interwencyjnych. W ten sposób, podczas procesu planowania konkretnych inwestycji, osoby zaangażowane w projekt wskazywały problemy związane z niedopełnieniem obowiązków nałożonych przez Dyrektywę.

Warto dodać, że na codzienną pracę przy projekcie, składało się przede wszystkim przeglądanie Biuletynów Informacji Publicznej nadbużańskich gmin. Ułatwieniem był w tym przypadku obowiązek zamieszczania informacji dotyczących planowanych inwestycji i przetargów na ich wykonanie w gminnych BIP-ach. Następnie zwracano władzom uwagę na naruszenia prawa - zakładano, bowiem, że mogą wynikać one z braku świadomości. Dbano o niekonfrontacyjny charakter takich interwencji, które miały formy rozmów telefonicznych lub wymiany korespondencji elektronicznej. Wiele razy udało się w ten prosty sposób osiągnąć zakładany cel. Istotne było też, że Stowarzyszenie ma dobry kontakt z mediami i w razie oporu ze strony instytucji, ewentualne problematyczne sytuacje zostałyby opisane i nagłośnione. Ponadto doświadczenie z obroną doliny Rospudy nauczyło członków Stowarzyszenia stosowania narzędzi prawnych. Jako przykład pomyślnie zakończonej sprawy można podać tu przypadek pewnej lubelskiej gminy, która nie chciała odstąpić od pozwolenia na budowę ogromnego pensjonatu na terenach zasiedlonych przez żółwia błotnego (gatunek pod ochroną). Na budowę tego pensjonatu zwrócono uwagę również Straży Granicznej, gdyż miał on powstać przy samej granicy. Dzięki wyborowi właściwego koalicjanta, który mimo innych motywacji, miał ten sam cel oraz dzięki odwołaniu się do właściwej procedury - inwestycję zatrzymano.

Mimo że projekt zakończył się w 2007 roku, podobne działania interwencyjne trwają, choć może na mniejszą skalę, a Stowarzyszenie skręciło w ścieżkę odkrywania bogactwa kulturowego wschodu Polski. Jednakże, uważając się za miłośników regionu - jego członkowie nie zapominają o ochronie przyrody - będącej cennym kapitałem kulturowym. Nadal śledzą BIP-y i kontaktują się z urzędnikami. Marcin Korniluk podkreśla, że urzędnicy już chyba oswoili się z tym, że napotykają na głosy wskazujące na błędy popełniane podczas planowania inwestycji. Dzięki temu można uniknąć przerzucania się papierami i szybciej zadbać o wspólny interes, jakim będzie ochrona walorów przyrodniczych i turystycznych regionu.

 

 

Anna Kuliberda
Wydrukuj



wróć
CC SLLGO, ul. Ursynowska 22/2, 02-605 Warszawa, +48 22 844 73 55, watchdog@sllgo.pl | CMS by Pr@ska Pracownia Internetu | Grafika by Agencja BO TAK! & PPI