Jest taka szkoła, że ja protestuję, piszę listy, chodzę po sądach, czyli idę na starcie, walkę z urzędami i jest inna, miękka, kiedy tworzę właśnie grupę roboczą, współpracuję, zachęcam do zastanawiania się razem. My wybraliśmy tę drugą opcję. O monitoringu indywidualnych przypadków dyskryminacji ze względu na orientację seksualną opowiadał Michał Pawlęga z Lambdy Warszawa.
W styczniu 2011 roku Lambda Warszawa rozpoczęła - dzięki wsparciu finansowemu Fundacji im. Stefana Batorego - realizację projektu „Monitorowanie indywidualnych przypadków dyskryminacji ze względu na orientację seksualną”. O projekcie opowiedział nam Michał Pawlęga, członek Zarządu Lambdy Warszawa.
- Skąd pomysł na ten projekt?
- Nam, Lambdzie, chodzi o to, żeby wywoływać zmiany o charakterze miękkim, czyli nie chcemy zmieniać prawa, lobbując za nowymi przepisami, ale chcemy wspierać dobrą realizację tego, które już jest. Chcemy sprawdzać, jak działają procedury, edukować, informować, prowadzić dialog. Instytucje, z którymi współpracujemy, przyznają, że dyskryminacja istnieje. Ale to się opiera głównie na tym, że my im mówimy, że ona jest, a oni wierzą w to, że tak jest. Monitoring był nam potrzebny po to, żeby móc im pokazać konkretne przypadki i konkretne sytuacje z opisaniem tego, co się konkretnie zdarzyło, w jaki sposób reagowano, z kim się kontaktowano, jaka była odpowiedź i jak cała procedura była realizowana. Taki opis sytuacji umożliwia nam skuteczną i adekwatną pomoc tym instytucjom w lepszym realizowaniu procedur prawnych.
- Pytanie tylko jak zdobyć te konkretne przypadki?
- Założenie przed przystąpieniem do monitoringu było takie, że musimy pokonać dwa problemy: jak zbierać wrażliwe dane i jak dotrzeć do osób, których nie da się rozpoznać na ulicy, czy w innym miejscu. Bo gdybym chciał zająć się sprawami kobiet, to mógłbym stanąć na ulicy i pytać napotkane kobiety. Tutaj była inna sytuacja, bo cecha o którą nam chodzi, nie jest rozpoznawalna. I niestety tu muszę od razu powiedzieć, że etap zbierania danych i samo zbieranie tych danych wyszło najsłabiej w tym projekcie. To też pokazała ewaluacja tego projektu.
Dane zbierane były przez internet, co miało wspierać anonimowość osób udzielających informacji. Z drugiej strony istniało zagrożenie, że część danych może być nieprawdziwa. Żeby tego uniknąć skonstruowano rozbudowane narzędzie do zbierania danych w formie ankiety internetowej. Ankieta, z racji szczegółowości pytań, ograniczała znacznie możliwość podawania zmyślonych danych. Przez okres zbierania danych (styczeń – lipiec 2011) wpłynęło do nas prawie sześćdziesiąt ankiet. Po odrzuceniu niepełnych oraz błędnie wypełnionych pozostało trzydzieści siedem przypadków.
- Promowaliście jakoś Wasz monitoring? Zachęcaliście do wypełniania ankiet?
- Tak. Informowaliśmy w internecie, przez nasze grupy spotkaniowe, zdarzało się, że również w czasie rozmów przez telefon zaufania. Ale także poprzez media lokalne i ogólnopolskie. I co uważam za dobrą praktykę - promując projekt, posłużyliśmy się konkretnym przypadkiem dyskryminacji. Dla mediów taki przekaz jest atrakcyjniejszy, bo mają konkretną osobę i konkretny problem. Samo zbieranie danych niestety jest mało elektryzujące.
- Dobrze, zebraliście dane, pewnie przygotowaliście raport i co dalej?
- W listopadzie 2011 roku zorganizowaliśmy seminarium podsumowujące monitoring, na którym zaprezentowaliśmy raport. Na to seminarium zaprosiliśmy przedstawicieli różnych urzędów i instytucji publicznych. Nigdy się jeszcze nie zdarzyło w historii Lambdy, by instytucje publiczne zechciały odpowiedzieć na zaproszenie i przyjść , żeby rozmawiać o problemie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w ich instytucjach. Tym razem odzew był bardzo duży. Myślę, że zdecydowało o tym to, że pokazaliśmy im konkretne sytuacje, choć niewątpliwie nie bez znaczenia jest fakt, że następuje pewna zmiana w podejściu do tematu. Na tym seminarium można było zauważyć, że przedstawicielki i przedstawiciele urzędów publicznych reprezentowali taką oto postawę, że nie jest istotne, jakie jest moje prywatne zdanie, czy pogląd jako urzędnika/czki, ale to, że reprezentuję urząd publiczny i mam przestrzegać prawa, które odrzuca wszelkie przejawy dyskryminacji. To też było w celach naszego projektu: nie interesujemy się prywatnymi poglądami urzędników - interesujemy się tym, jak realizują procedury.
- A na poziomie zmiany, co ten monitoring zmienił? Co może zmienić?
- Dla mnie najważniejsza zmiana jest taka, że dzięki tym danym z raportu o temacie dyskryminacji zaczęli głębiej myśleć ludzie z urzędów publicznych, którzy przyszli na nasze seminarium podsumowujące monitoring. Oni wyrazili chęć i widzą możliwość wejścia w długofalową współpracę, która polegałaby na wdrażaniu rodzaju rekomendacji, które wynikają z naszego monitoringu. Jestem pewny, że gdybym nie miał tych danych, to ci ludzie by nie przyszli i nie chcieli by z nami współpracować teraz, na etapie kontynuacji projektu.
- Wcześniej wspomniałeś o ewaluacji projektu. Opowiesz coś więcej?
- Tak, to było nowe doświadczenia dla mojej organizacji. Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na zewnętrzną ewaluację, która miała na celu zbadać trzy obszary. Pierwszy związany z promocją, czyli docieralnością do osób zainteresowanych. Drugi dotyczył adekwatności monitoringu do potrzeb ludzi, czyli czy ludzie mieli poczucie, że mogą zgłosić sprawę w sposób poufny i dający im możliwość pełnego jej przedstawienia. Ale badaliśmy też, dlaczego te osoby się na to zdecydowały i czy zrobiłyby to jeszcze raz. Trzeci obszar dotyczył już samego seminarium i potrzeb ludzi związanych z dalszą współpracą: czego oni potrzebowali, jakich procedur i warunków, żeby mogli w tym dalej uczestniczyć.
W ewaluacji udało się dotrzeć do części osób, które wzięły udział w badaniu. To miało znaczenie, jeśli chodzi o zarządzanie danymi wrażliwymi. My nie przekazywaliśmy danych osób badanych agencji ewaluacyjnej, bo to by oznaczało upadek naszej wiarygodności. Dlatego też myśmy informowali o badaniu ewaluacyjnym, a ludzie sami decydowali, czy zgłoszą się, żeby wziąć udział w ewaluacji czy nie. Jedna czwarta osób zdecydowała się na wypełnienie ankiety ewaluacyjnej w formie ankiety internetowej, a kilka osób zgodziło się na wywiad.
W moim przekonaniu to, że ewaluację robił ktoś z zewnątrz, podnosiło naszą wiarygodność i dawało ludziom poczucie, że mogą bez obaw o identyfikację z naszej strony przekazać swoje opinie.
Uważam taką formę ewaluacji za dobrą praktykę i my chcemy ją nadal stosować.
- A spotkaliście się z próbą ustalenia, jaka konkretnie osoba stoi za danym przypadkiem?
- Nie. Dane podawane przez ludzi – w sensie opis sytuacji – które były publikowane na stronie internetowej, a potem trafiły do raportu, były opracowywane w taki sposób, żeby uniemożliwić identyfikację. Naszym założeniem nie było ani rzecznictwo na rzecz konkretnych osób, ani oskarżanie ludzi, którzy na podsumowaniu reprezentowały różne instytucje, czy do których może trafić raport, że jesteście źli i musicie się wytłumaczyć.
- Planujecie coś dalej z Waszym projektem?
- Zaczęliśmy budować grupę roboczą składającą się z przedstawicieli różnych instytucji publicznych. Jest tak szkoła, że ja protestuję, piszę listy, chodzę po sądach, czyli idę na starcie, walkę z urzędami i jest inna, miękka, kiedy tworzę właśnie grupę roboczą, współpracuję, zachęcam do zastanawiania się razem. My wybraliśmy tą drugą opcję. Dajemy ludziom poczucie, że uczestniczą w procesie przemyślanym, zorganizowanym i nastawionym na rezultat. Rezultat jest istotny, bo widzimy jakąś ścieżkę postępowania, która daje możliwość wprowadzania zmiany.
Stowarzyszenie Lambda Warszawa powstało w październiku 1997 roku. Mieści się przy ul. Żurawej 24A w Warszawie (prawie 150 metrów kwadratowych, 10 pomieszczeń, w których mieści się m.in. biblioteka, sala spotkań, telefon zaufania i biuro).
Misją Stowarzyszenia jest budowanie pozytywnej tożsamości lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych (LGBT) oraz kształtowanie wobec nich akceptacji społecznej. Stowarzyszenie prowadzi szereg działań pomocowych: telefon zaufania, pomoc psychologiczna, grupy wsparcia, poradnie i punkty w klubach i barach, w których spotykają się osoby LGBT oraz działa w obszarze edukacji i informacji związanej z dyskryminacją lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych.
Więcej o historii Lambdy i realizowanych przez nie projetach na www.lambdawarszawa.org. A o projekcie można poczytać na www.zglaszamproblem.pl
Warto przeczytać również: Monitorowanie indywidualnych przypadków dyskryminacji ze względu na orientację seksualną
SLLGO, ul. Ursynowska 22/2, 02-605 Warszawa, +48 22 844 73 55, watchdog@sllgo.pl | CMS by Pr@ska Pracownia Internetu | Grafika by Agencja BO TAK! & PPI