Z Dorotą Zubrzycką-Urbańską, absolwentką Szkoły Inicjatyw Strażniczych rozmawiamy o pomocy prawnej w małych społecznościach.
Dorota Zubrzycka-Urbańska jest prawniczką związaną z dwiema organizacjami pozarządowymi - Lubuskim Stowarzyszeniem na Rzecz Kobiet BABA oraz Lubuskim Ruchem na Rzecz Kobiet i Rodziny "Żar". Prawie codziennie można ją znaleźć w innym mieście, gdzie udziela porad prawnych osobom w trudnej sytuacji życiowej.
W drodze
Na początku lat 90 Dorota Zubrzycka-Urbańska była przedsiębiorczynią. Kiedy zaczęły się zastoje w prowadzonej przez nią firmie postanowiła skończyć studia prawnicze - udało się, miała wtedy czterdzieści lat. Po studiach trafiła do BABY, w której pracuje do dzisiaj. Prowadzi punkty doradztwa prawnego w siedmiu miastach: Żarach, Żaganiu, Szprotawie, Lubsku, Sulechowie, Nowej Soli, Kożuchowie, Jasieniu i w Czaplicach. Spotyka ludzi w trudnej sytuacji życiowej, pomaga im czytać i odpowiadać na pisma urzędowe, mówi, co należy zrobić, gdy urząd nie informuje o prawach lokalnych, uczy, jak zachowywać się w kontaktach z administracją, rozwija świadomość obywatelską i prawną swoich klientów.
W każdej z tych miejscowości jest kilka razy w miesiącu (raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie), a ludzie przyzwyczaili się do tego, gdzie i kiedy można się z nią spotkać. Doradztwo, które prowadzi to stałe punkty pomocowe Lubuskiego Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet BABA. Stowarzyszenie, wbrew temu co mówi nazwa, pracuje ze wszystkimi Lubuszanami i Lubuszankami, którym potrzebna jest pomoc prawna i psychologiczna - na początku BABA pomagała tylko kobietom w trudnej sytuacji życiowej, dając im umiejętności i narzędzia konieczne do rozwijania własnej aktywności. Dzisiaj około 30% porad udzielana jest mężczyznom.
Problemy Niebieskiej Karty
Choć pomoc BABY skierowana jest również do osób, które służą pomocą (np. policjantów, czy urzędników), Dorota Zubrzycka-Urbańska podkreśla, że praca w małych społecznościach jest bardzo trudna. - Im mniejsze miasto, tym większa klikowość - mówi i zwraca uwagę, że w małych miejscowościach wszyscy się znają, a kobiety w trudnych sytuacjach mają większe problemy z uzyskaniem pomocy. Społeczność bardziej „ochrania” sprawców przemocy, osoby pokrzywdzone mają większą niemoc, a samo zgłoszenie przestępstwa była problemem nie do przeskoczenia.
Podczas naszej rozmowy dużo czasu poświęcamy praktycznym aspektom funkcjonowania Niebieskiej Karty. Niebieska Karta to procedura opracowana przez Komendę Główną Policji i Komendę Stołeczną Policji przy współpracy z Polską Agencją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Procedura ta w założeniu ma pomóc policji rejestrować i porządkować ślady i wydarzenia w miejscu, w którym dochodzi do przemocy domowej oraz dokumentować podjęte przez policję czynności. Dzięki założeniu Karty ofiara przestępstwa ma mieć ułatwioną pomoc prawną i łatwe dojście do dalszej pomocy (np. organizacji pozarządowych działających w obszarze przemocy domowej). W przypadku wszczęcia postępowania karnego wobec sprawcy może stanowić niepodważalny dokument procesowy opisujący precyzyjnie przebieg zajścia bez względu na to ile czasu upłynęło od interwencji.
Jednak jak mówi Dorota Zubrzycka-Urbańska w środowiskach, w których wszyscy się znają i bywa tak, że policjant przybywający na miejsce zdarzenia jest znajomym sprawcy przestępstwa, procedura ta niejednokrotnie nie funkcjonuje, uniemożliwiając ofierze dostęp do pomocy. Przyjeżdżający na miejsce zdarzenia policjant często nie ma przy sobie Kart i każe przyjść na komisariat w innym terminie, a nawet jeśli zakłada Niebieską Kartę, traktuje ją jako usprawiedliwienie do niewszczynania postępowania karnego. Dzielnicowi, którzy powinni odwiedzić miejsce przestępstwa przynajmniej raz w miesiącu, więcej się tam nie pojawiają, a kobiety myślą, że zakładając Kartę zrobiły już wszystko, co mogły i nikt z osób, które powinny oferować pomoc, nie wyprowadza ich z błędu.
Praca w takich środowiskach jest bardzo trudna, Dorota Zubrzycka-Urbańska nie wyobraża sobie innego zajęcia. - Satysfakcja zawodowa jest ogromna - kwituje swoją wypowiedź.
Pomocna zmiana
W swojej pracy często korzysta z procedur dostępu do informacji publicznej. I choć przejrzystość czasami nie pasuje urzędnikom, jako prawniczka ma ułatwione zadanie, a klienci i klientki biur porad prawnych, które prowadzi, stają się bardziej świadomymi uczestnikami i uczestniczkami życia publicznego. Pośrednim wynikiem jej pracy jest monitoring zachowania instytucji samorządowych w województwie i wpływ (choć nadal zbyt mały) na zmiany w kontaktach na linii urząd - interesanci.
Dorota Zubrzycka-Urbańska jest absolwentką pierwszej edycji Szkoły Inicjatyw Strażniczych, prowadzonej w 2007 roku.
Dlaczego zdecydowałaś się na udział w szkoleniu?
Chciałam poznać początkującą gałąź działalności organizacji pozarządowych, a w perspektywie wykorzystać zdobytą wiedzę w swoje pracy i działalności społecznej.
Co uważasz za najbardziej cenne podczas pracy w kursie?
Ciekawe były tematy poruszane podczas szkoleń, a grupa uczestników i uczestniczek to w większości weterani w działalności społecznej. Pomysł na prowadzenie szkoleń poświęconych inicjatywom strażniczym uważam za ciekawy pomysł i element potrzebny na rynku organizacji pozarządowych.
Czy wykorzystujesz w swojej pracy wiedzę zdobytą podczas kursu?
Tak. Pracuję z ludźmi, którzy mają problemy w kontaktach z urzędami i instytucjami publicznymi. Korzystam również z procedur dostępu do informacji.
SLLGO, ul. Ursynowska 22/2, 02-605 Warszawa, +48 22 844 73 55, watchdog@sllgo.pl | CMS by Pr@ska Pracownia Internetu | Grafika by Agencja BO TAK! & PPI