logo watchdog do użycia na facebook.com
strona z kontrastem English
KURSO NASDLA CIEBIEMÓWIĘ, ŻE...SLLGO
Jesteś na stronie: ›› watchdog.org.pl›› Kursy dla strażników ›› Cykl: Poznaj absolwentów i absolwentki naszych kursów edukacyjnych. Ola, która nie boi się zadawać pytań
18.01.2012
Cykl: Poznaj absolwentów i absolwentki naszych kursów edukacyjnych. Ola, która nie boi się zadawać pytań
Aleksandra Puławska

Z Aleksandrą Puławską, absolwentką Szkoły Inicjatyw Strażniczych, rozmawiamy o zapleczu organizacyjnym dla działań strażniczych.

Aleksandra Puławska jest współzałożycielką i redaktorką bezpłatnej lokalnej gazety i jednocześnie portalu internetowego „Stacja Tłuszcz” oraz prezeską Stowarzyszenia „Kastor - Inicjatywa dla Rozwoju”. W gazecie zajmuje się przede wszystkim sprawami związanymi z działaniami samorządu: relacjonuje sesje rady miejskiej, redaguje działy „Gmina pod lupą” oraz „Podsłuchane na komisji”. Współorganizuje także cykl audycji internetowych „Rozmowy na żywo”, w którym przedstawiciele tłuszczańskiego samorządu dyskutują o sprawach ważnych dla gminy. Natomiast w stowarzyszeniu poprzez różne projekty stara się zaszczepić dziennikarskiego bakcyla wśród młodych obywateli i obywatelek Tłuszcza.   

Nowe miejsce - nowe problemy

Tuż po ślubie Ola przeprowadziła się z Warszawy do Tłuszcza – niewielkiej, aczkolwiek jak podkreśla – malowniczej i mającej „to coś”, miejscowości pod Warszawą. Wcześniej przyjeżdżała tam regularnie, ale nie żyła sprawami miasta. Może dlatego po przeprowadzce przeżyła „szok”. Zadziwiły ją zwyczaje panujące w mieście. Burmistrz towarzyszył mieszkańcom na każdym kroku: brał udział we wszystkich imprezach w mieście, przychodził na studniówki, a nawet do przedszkola. Jednocześnie mieszkańcy nie wiedzieli, czym właściwie burmistrz i reszta samorządowców zajmuje się na co dzień. Postanowiła to zmienić. I tak oto w 2007 roku razem z mężem Maćkiem (który również brał udział w Szkole Inicjatyw Strażniczych) założyła bezpłatną lokalną gazetę.

Początki były trudne. Ola i Maciek zaczęli przyglądać się temu, co robi władza. Brali udział w sesjach rady miasta, składali wnioski o informacje, a w międzyczasie opracowywali biznesplan. Pracowali wtedy zawodowo, a w wolnym czasie zajmowali się gazetą.

– Początki były fajne, ale było nam jednocześnie bardzo trudno. Wszystko robiliśmy samodzielnie – od zbierania materiałów zaczynając, na składzie graficznym gazety kończąc – wspomina Ola i dodaje, że wraz z rozwojem „Stacji Tłuszcz” szybko stało się jasne, że muszą podporządkować jej całe życie.  

Wśród mieszkańców

Dziś wraz z Maćkiem działają dwutorowo. W gazecie koncentrują się na działaniach strażniczych, a stowarzyszenie pozwala im włączać w swoje działania mieszkańców i mieszkanki Tłuszcza. Dzięki stowarzyszeniu mogą być bliżej mieszkańców. Prowadzą „Obywatelskie Biuro Porad”, organizują rajdy rowerowe i inne projekty, np. kreatywne zajęcia dla mam z dziećmi czy warsztaty spawania artystycznego.

– Oczywiście nie robimy tego sami – mówi Ola. – Mamy duże wsparcie ze strony uczestniczek i uczestników naszych projektów, którzy obecnie działają w młodzieżowej grupie Beaver Zone. Pomagają nam również sami mieszkańcy. Bez nich zorganizowanie rajdu rowerowego dla 150 osób nie byłoby możliwe!

Natomiast „Stacja Tłuszcz” to nie tylko bezpłatny miesięcznik, ale również regularnie aktualizowana strona internetowa. Poza artykułami z gazety, można na niej znaleźć fragmenty nagrań z posiedzeń komisji Rady Miejskiej w Tłuszczu oraz internetowe audycje „Rozmowy na żywo” (zgodnie z nazwą nadawane na żywo).

– Staramy się łączyć rolę strażników i animatorów – tłumaczy Ola i zauważa, że samym strażnictwem trudno jest doprowadzić do zmiany. Zapracowani i zabiegani mieszkańcy są często mało świadomi swoich praw, warto więc na własnym przykładzie edukować, uświadamiać, a poza tym dobrze, gdy coś ciekawego dzieje się w mieście. Jednak prowadzenie stowarzyszenia wymaga kontaktów z urzędem, a Ola i Maciek są postrzegani przez władze przez pryzmat niezależnego dziennikarstwa, czyli mówiąc wprost – jako ci „czepiający się”. – Jednak i na to znaleźliśmy sposób. W niektórych sprawach dotyczących naszych działań jako stowarzyszenie, z urzędem kontaktują się nasi współpracownicy lub wolontariusze – mówi Ola.

Niemniej dość trudno jest prowadzić jednocześnie stowarzyszenie i gazetę. Stąd pomysł na projekty pokazujące, jak to jest być lokalnym dziennikarzem. Uczestnicy i uczestniczki projektu biorą udział w warsztatach prowadzonych przez doświadczonych redaktorów i fotografów, spotkaniach redakcyjnych oraz mają okazję publikować swoje materiały w specjalnym dodatku w „Stacji Tłuszcz”. – Dzięki temu możemy docierać do większej liczby czytelników – mówi Ola. – Nas bardzo interesuje samorząd, ale przecież nie samym samorządem człowiek żyje. Nasi współpracownicy i nasze współpracowniczki piszą o lżejszych tematach – np. wydarzeniach kulturalnych, my natomiast przygotowujemy materiały przekrojowe, informacje z sesji i komisji. To trudne i na pierwszy rzut oka dość ciężkie tematy. Widzę jednak, że parę osób „wkręciło się” już w życie samorządowe naszej gminy i wyprawę na sesję traktuje jak wyjście do kina – śmieje się Ola.     

Trudna droga do zmiany

Od początku ich działalności głównym celem była zmiana sytuacji w Tłuszczu, zaangażowali się więc w nagłośnienie samorządowej kampanii wyborczej w 2010 roku. Organizowali debaty: z poprzednim burmistrzem podsumowywali mijającą kadencję, wszystkim kandydatom dawali przestrzeń do zaprezentowania swojego programu. Na stronie internetowej prowadzili również przewodnik, w którym zamieszczali między innymi ważne terminy, informacje o komitetach i obietnicach przedwyborczych składanych przez kandydatów.

– Zależało nam, abyśmy jako mieszkańcy Tłuszcza, mogli dokonać wyboru jak najbardziej świadomie. A później – gdy już zdecydujemy o tym, kto zostanie burmistrzem – móc monitorować jego działania w stosunku do tego, co obiecywał przed wyborami – tłumaczy Ola. – To była bardzo dobra strategia, ponieważ…

Ponieważ już kilka miesięcy po wyborach okazało się, że zmiana, z którą mieszkanki i mieszkańcy miasta wiązali duże nadzieje, okazała się zmianą na gorsze. Dziś Ola i Maciek, jako lokalni dziennikarze, mają utrudniony dostęp do informacji publicznej w Tłuszczu, a nowy burmistrz odwołuje umówione z dziennikarzami spotkania i nie bierze udziału w „Rozmowach na żywo”. Wyrosła im również medialna konkurencja – urząd zaczął wydawać własną gazetę. Na szczęście duże wsparcie dostają od mieszkańców Tłuszcza, którzy traktują gazetę jako rzetelne i wiarygodne źródło informacji. – Zdarzyło się tak, że na spotkaniu z burmistrzem, ktoś wyciągnął naszą gazetę i powiedział burmistrzowi, że nie mówi prawdy, bo w „Stacji Tłuszcz” było napisane inaczej – uśmiecha się Ola.

Pytanie = jątrzenie?

– Teraz, kiedy idę do urzędu po informacje, dowiaduję się, że „jątrzę”. Albo pani, która pracuje jako radca prawny pyta, po co ja to właściwie piszę – mówi Ola, a później dodaje, że nie jest przyjemnie mieć tego typu etykietkę, ale stara się być ponadto. Jako osoba niezależna zyskuje wiarygodność. Choć jak mówi, niezależność łączy się z wyrzeczeniami – życie osobiste podporządkowane jest pod gazetę, po pracy jest w pracy, a zdarza się, że mieszkańcy czasami dzwonią do niej o szóstej rano, bo chcą się czymś podzielić.

– Nie ukrywam, jest nieraz trudno, ale paradoksalnie, im większe naciski ze strony władz odczuwam, tym bardziej jestem przekonana o słuszności swoich działań. Ta świadomość oraz reakcje czytelników po każdym nowym numerze „Stacji Tłuszcz”, utrzymują mnie w przekonaniu, że moja praca ma sens i że jest potrzebna mieszkańcom i mieszkankom Tłuszcza – dodaje Ola.

Jak mówi, popełnia błędy, ale dzięki temu się uczy. Czasami bywa ciężko, czasami czuje się zmęczona i ma po prostu dosyć patrzenia władzy na ręce, ale wie, że gdyby wraz z Maćkiem zamknęli teraz swoją działalność i przeprowadzili się w inne miejsce, to obudzona przez „Stację Tłuszcz” świadomość obywatelska i tak by wykiełkowała i znowu zakończyła działaniem strażniczym.

Ale się nie przeprowadzą, bo wiedzą, że są potrzebni w Tłuszczu. – Bo do kogo innego mieliby się zwrócić mieszkańcy miasta, gdy burmistrz odeśle ich z kwitkiem? – pyta na zakończenie.

Aleksandra Puławska jest absolwentką drugiej edycji Szkoły Inicjatyw Strażniczych, prowadzonej w 2008 roku.

Dlaczego wzięłaś udział w Szkole Inicjatyw Strażniczych?

Tematyka szkoleń wydała mi się ciekawa zwłaszcza w kontekście mojej pracy na rzecz społeczności lokalnej.

Co uważasz za najbardziej cenne podczas pracy w kursie?

Dzięki SIS-owi:
- zostałam wyposażona w wiedzę o dostępie do informacji publicznej;
- dowiedziałam się, jak z tego dostępu praktycznie korzystać i co robić, gdy ten dostęp jest w jakiś sposób utrudniany;
- poznałam etapy wprowadzania zmiany;
- poznałam ludzi robiących podobne rzeczy do moich działań – to mnie bardzo podbudowało wewnętrznie. Uzyskałam poczucie, że to co robię – chociaż często trudne, stresujące i obciążające – ma sens.

Czy wykorzystujesz wiedzę zdobytą podczas szkolenia w swojej działalności (jeśli tak, do czego jest Ci ona szczególnie przydatna)?

Tak, wykorzystuję – zwłaszcza wnioskując o informację publiczną, gdy zbieram materiały do artykułów.

O pracy Oli możecie dowiedzieć się więcej odwiedzając strony internetowe:

Karolina Walkiewicz
Wydrukuj skomentuj

Katarzyna Batko-Tołuć, 2012-01-26 12:09:02
A tu podsumowanie tłuszczańskich historii - warto przeczytać. Ręce opadają zupełnie przy zakazie fotografowania... http://stacja-tluszcz.pl/?p=5387
usuń



wróć
CC SLLGO, ul. Ursynowska 22/2, 02-605 Warszawa, +48 22 844 73 55, watchdog@sllgo.pl | CMS by Pr@ska Pracownia Internetu | Grafika by Agencja BO TAK! & PPI