Klub Gaja ma swoją wypracowaną procedurę podejmowania interwencji. Opowiadał nam o niej Jacek Bożek, prezes Stowarzyszenia.
Wyspecjalizowane w różnych obszarach organizacje często stykają się z problemem natłoku zgłoszeń, którymi "trzeba" się zająć. I to natychmiast. Korupcja w ministerstwie, źle działająca szkoła, wycinane drzewo, dyskryminacja w zakładzie pracy - to przykładowe zgłoszenia.
Segregatory zgłoszeń
Adresaci takich żądań nie zawsze są dobrze dobrani, np. alarmujące notatki prasowe na temat oświaty dostają organizacje walczące z łapownictwem i odwrotnie. Często - w zbiorze adresatów - można dostrzec adresy nie tylko tej jednej organizacji, ale również Rzecznika Praw Obywatelskich, Prezydenta, niemal wszystkich posłów i senatorów a nawet Sekretarza Generalnego ONZ. Jest w tych listach gniew, czasem rozpacz i żal - nierzadko wzywanie do podjęcia działań w sprawie. I co wtedy robić? Odrzucić sprawę od razu czy też przyjrzeć się jej bliżej (to może być więcej niż jeden segregator dokumentacji!), czy brać to na siebie - przejmując sprawę? Czy wspomagać już walczącą osobę?
Stowarzyszenie Klub Gaja, specjalizujące się w działaniu na rzecz ochrony przyrody i praw zwierząt, dostaje takich listów i telefonów kilka w tygodniu. Nawet po odrzuceniu tych, które nie dotyczą ich obszaru, wciąż zostają z wieloma decyzjami do podjęcia. Właśnie dlatego organizacja ta stworzyła procedurę związaną z przeprowadzaniem interwencji po otrzymaniu zgłoszenia od obywateli.
Główną zasadą tej procedury jest - Nie pomagamy zwierzętom czy przyrodzie, pomagamy ludziom, którzy chcą im pomagać - tak to ujął Jacek Bożek, prezes organizacji podczas wizyty w Klubie w marcu 2011 r. [Odwiedziny w Klubie Gaja]. Dlatego też drugim ważnym kryterium angażowania się w daną sprawę jest decyzja obywatela/ki o tym, czy on/a sam/a chce się w sprawę zaangażować i samodzielnie ją rozwiązać. Jeśli nie, zazwyczaj sprawa jest odkładana ad acta. Jeśli zaś taka obywatelska chęć jest podtrzymana, to celem Klubu jest zrobienie wszystkiego, żeby taka osoba nie dała się źle traktować i żeby nie poczuła się osamotniona w swojej walce. Już samo wysłanie listu do instytucji ze skargą i danie go Klubowi do wiadomości, oznacza, że nie będzie łatwo... - Jacek Bożek podkreślał, że często nawet niewielkie wsparcie może zdziałać cuda, a pokazanie administracji, że za daną sprawą stoi Klub, może ją znacząco przyśpieszyć.
Jeśli zaangażowanie, to do końca
Ważne jest, że działania podejmowane są owszem z dobrej woli, ale nigdy za ludzi, bo sama organizacja nie w tym celu powstała. - Nie chcemy zostawiać ludzi samych, mamy ogromne doświadczenie i prawników, czym możemy ich wspomóc, ale jednocześnie naszymi priorytetami są sprawy dotyczące naszych programów - rzek i ryb, drzew i zwierząt.
Czasem obywatele nie dają rady. Przytłacza ich biurokracja i przeciąganie się sprawy, czasem czas zaczyna odgrywać ważną rolę. Wtedy Klub angażuje się mocniej niż tylko dając rady i wspierając psychicznie. Musi to być jednak sprawa ważna, musi mieścić się w działaniach programowych, a osoba prowadząca musi być mocno zdeterminowana. Wtedy Stowarzyszenie angażuje się w działania prawne, społeczne i polityczne w celu rozwiązania problemu. Są to jednak nieczęste przypadki i musi zaistnieć wiele okoliczności jednocześnie dla podjęcia takich działań. W sprawozdaniu z roku 2010 r. wyszczególniono 90 porad obywatelskich, 28 pism w sprawach interwencyjnych i 11 wyjazdów interwencyjnych. Jeśli Klub się angażuje, to do końca, bo nawet beznadziejne - takie które wiadomo, że są nie do wygrania - trzeba prowadzić do ostatniego wyroku i nie odpuszczać. Jednak, szczególnie ważne jest, żeby pod nazwą organizacji nie prowadzić spraw od początku beznadziejnych (np. zbyt późno rozpoczętych).
Skuteczność takich interwencji jest dość wysoka, najczęściej bowiem działania te są skierowane do powiatowych inspektoratów weterynarii, z którymi albo organizacja ma dobrą współpracę, albo jest postrzegana, jako nieodpuszczająca łatwo. Marka ma znaczenie, bo już sama nazwa budzi respekt i motywuje do ponownego przeglądu sprawy.
Zorientuj się dobrze, o co chodzi
Co warto sprawdzać przed podjęciem interwencji? - Dobrze jest zrobić na miejscu wywiad czy nie chodzi o sąsiedzką głupotę, to się często zdarza. Takie sprawy najczęściej nie są prawdziwe, a donosy nie opierają się na faktach, a na emocjach. Można stracić dużo czasu zanim się zorientuje o co w sprawie naprawdę chodzi (najczęściej nie o ochronę praw zwierząt, ale o pognębienie "wroga"), dlatego też - jeśli to możliwe - dobrze zapytać kogoś ze środowiska lokalnego, czy to nie jakiś znany sąsiedzki spór.
Działania interwencyjne Stowarzyszenia Klub Gaja są częścią programu "Jak działać dla Ziemi". Obecnie finansowane są ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach projektu „Dofinansowanie instytucjonalne pozarządowych organizacji ekologicznych na lata 2010 - 2012". O przeprowadzonych w interwencjach można przeczytać w dziale „Jak działać dla Ziemi" na stronie Klubu.
SLLGO, ul. Ursynowska 22/2, 02-605 Warszawa, +48 22 844 73 55, watchdog@sllgo.pl | CMS by Pr@ska Pracownia Internetu | Grafika by Agencja BO TAK! & PPI