![]() | maj 2012 | ![]() |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | ||
Artykuł przedstawia refleksje autora, dr Ryszarda Skrzypca, na temat kontroli obywatelskiej – dylematy związane z praktycznymi aspektami działalności strażniczej, środowisko prawne i wreszcie przykłady działań, które zostały podjęte na początku drogi polskich organizacji strażniczych.
Już od pięciu miesięcy Stowarzyszenie Federacja Zielonych prowadzi w Tychach Punkt informacji i porad ekologicznych - Zielony Telefon, obejmujący swym zasięgiem obszar dwóch, trzech powiatów. Punkt docelowo przekształci się w Centrum Interwencji Obywatelskiej - Zielony Telefon, którego zainteresowania - przynajmniej na poziomie założeń - wykraczają poza wąsko rozumianą ochronę środowiska, obejmując sprawy z pogranicza ochrony zdrowia, z jednej strony, dobra wspólnego z drugiej. Abstrahując od tak wyznaczonego pola aktywności należy jednakże stwierdzić, że głównym polem działania CIO będzie sfera prawa - praworządności, poszanowania istniejących praw przez głównych aktorów działających na lokalnej scenie.
Natomiast w świetle faktu, że prawie każda redakcja dziennika czy tygodnika prowadzi dział interwencji, trudno uznać tytułowe pytanie Piotra Frączaka Czy potrzebne są instytucje interwencji obywatelskiej? (Asocjacje 5/99) za szczególnie intrygujące. Kilkumiesięczne bezpośrednie doświadczenie, ale także poczynione wcześniej obserwacje, skłaniają mnie do stwierdzenia, że ewentualna dyskusja powinna raczej skupiać się nad tym jak możliwe są instytucje interwencji obywatelskiej?
Już na wstępie należy podkreślić, że organizacje pozarządowe pierwszorzędnie nadają się do pełnienia tej roli. Zaś te, których celem jest obywatelska kontrola działań władz publicznych lub obywatelska kontrola etyki działań wielkiego biznesu, noszą groźnie brzmiącą nazwę watch-dog (dosłownie pies łańcuchowy), czyli nadzorca.
Na potrzebę patrzenia władzy (każdej władzy! - zarówno jeśli chodzi o jej szczebel, jak i taką kategorię, jak jej naszość) na ręce zwraca uwagę E. Łącka (Biuro Samopomocy Prawnej Towarzystwa na rzecz Ziemi z Oświęcimia) w zamieszczonym na łamach pisma Zielone Brygady (ZB 10/99) tekście Ustawa nakazuje, gmina wie lepiej. Chodzi tu o obowiązek powiadamiania przez jednostki administracji samorządowej zainteresowanych POE - pozarządowych organizacji ekologicznych (podstawa prawna to art. 100 ust. 2 Ustawy o ochronie środowiska) o wszczynanych postępowaniach administracyjnych dotyczących projektowanych inwestycji szkodliwych dla środowiska i zdrowia ludzi. A problem, o którym mowa, to nagminne zaniechanie przez gminy wywiązywania się z tego obowiązku. Informację o stanie faktycznym uzupełnia zachęcenie POE do aktywnego monitoringu działań lokalnych administracji samorządowych, szczególnie pod kątem realizowania przez nie inwestycji mogących pogorszyć stan środowiska czy szkodliwych dla zdrowia, oraz wymiany tejże informacji. W obecnej sytuacji ta propozycja wydaje się dosyć sensownym posunięciem (praktyczne rady, z punktu widzenia prawnego, zawiera drugi tegoroczny numer Nie Dla Zysku)
Co więcej, na potrzebę patrzenia władzy na ręce zwrócili uwagę również członkowie rządu, gdy z końcem stycznia br. ówcześni ministrowie Kamińska i Woźniak zachęcali przedstawicieli organizacji do nadsyłania informacji o problemach w kontaktach z instytucjami sektora publicznego w związku z wprowadzaniem reform ustrojowych i społecznych. Niestety, po upływie ponad pół roku nie otrzymałem żadnej informacji na temat wyników tej akcji. Czy to z winy zmiany na stanowiskach, czy może z innych powodów, jak choćby swego rodzaju niezręczna sytuacja dla skarżących. W tej sytuacji zadaję sobie pytanie, czy gdyby te skargi były zbierane przez którąś z wyspecjalizowanych organizacji, to może przynajmniej środowisko byłoby w stanie posiąść jakąś wiedzę na temat skali zjawiska, o ile nie udałoby się realnie wpłynąć na likwidację większości uciążliwości.
Oczywiście można pokazać szereg udanych działań monitoringowych prowadzonych przez różnego rodzaju organizacje. Jednym z przykładów jest opracowana przez katowickie Stowarzyszenie SPES, na podstawie informacji dostarczonych w przeważającej mierze przez osoby niepełnosprawne, mapa barier architektonicznych miasta Katowic. Taka mapa jest pierwszym elementem, wyjściową płaszczyzną dalszych działań zmierzających do zmiany opisanej sytuacji.
Dyskusja o instytucjach interwencji obywatelskiej nie może pominąć niezwykle ważnego aspektu, jakim jest pełniona przez nie rola w życiu danej społeczności. Zarówno termin instytucja interwencji obywatelskiej, jak i pozostałe: watchdog czy nadzorca, sprawiają, że w pierwszym rzędzie te podmioty postrzegane są - w szczególności przez przedstawicieli władzy i administracji - jako dowalacze. A ich działalność to przyszłe pole konfliktu. W części przypadków możemy faktycznie natknąć się na działania o takich znamionach. Część podejmowanych interwencji, czego dowiodły wygrane przez organizacje pozarządowe procesy sądowe, ma podłoże głębokiego konfliktu interesów różnych grup społecznych, na który dodatkowo nakładają się próby żonglerki prawem. Jednakże, zważywszy na fakt, że w swych poczynaniach koncentrują się w dużej mierze na poszanowaniu i przestrzeganiu istniejących praw, w kapitalny sposób przyczyniają się do podniesienia poziomu praworządności. Z pewnymi wyjątkami oczywiście (np. Wojewoda śląski Marek Kempski, jak można sądzić na podstawie jego wypowiedzi, nie przyjął do wiadomości wyroku NSA uznającego za niezgodną z prawem wydaną przez niego decyzję lokalizacyjną jednego z odcinków autostrady A4). Jest to więc swego rodzaju funkcja edukacyjna - władzy przypomina się o jej najważniejszym obowiązku, czyli przestrzeganiu prawa; obywatelom przypomina się ich prawa. Jest również element wpływający na poprawę wizerunku władzy, urzędu, które - o ile tylko przyjmują uwagi i sugestie watchdogów - poprawiają standardy działania.
Czasem zdarza się, że instytucje tego typu pełnią również rolę pewnego rodzaju bufora pomiędzy rozsierdzonym obywatelem a ograniczonym procedurami urzędem. Nie wszystkie zgłaszane problemy wymagają natychmiastowego zaangażowania urzędników. Jak wykazały badania lokalnego uczestnictwa obywatelskiego tylko część akcji publicznych skierowanych wobec samorządu w istocie „otyczyła dziedzin, które należą do klasycznych, ustawowych kompetencji samorządu (por. ASOCJACJE 1/99 s. 27). To może stać się ważnym doświadczeniem, które umożliwi odnalezienie wspólnego interesu instytucji interwencyjnych i samorządu.
Tym samym wkraczamy na niezwykle grząski grunt finansowania tego typu przedsięwzięć. Chodzi o rozstrzygnięcie dylematu: czy ubiegać się o fundusze od lokalnych samorządów, które mogą stać się obiektem przyszłej interwencji?
Znawcy tematu są zdecydowanie przeciwni tego typu związkom, które muszą zakończyć się skrępowaniem działań nadzorcy i w efekcie jego nieskutecznością. Jednakże przygotowując plan finansowania tyskiego Zielonego Telefonu na liście ewentualnych źródeł umieściłem również Gminny Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Przeciw przemawiają wszystkie standardowo wysuwane argumenty o unikaniu jakichkolwiek powiązań. Za przemawia natomiast fakt, że środki GFOŚiGW, z mocy ustawy, muszą być przeznaczone na działania z zakresu ochrony środowiska, w tym również mogą być skierowane na sfinansowanie działań o charakterze interwencyjnym i poradniczym. Co więcej, jednym z głównych źródeł środków, z których korzysta większość tego typu podmiotów, pochodzi z WFOŚiGW.
Do dyskusji pozostają jeszcze kwestie współpracy, wymiany informacji oraz standardów działania. W tej dziedzinie wiele jest jeszcze do zrobienia.
W ostatnim dniu lipca br. odbyło się w Bajce bielskiego Klubu Gaja spotkanie przedstawicieli trzech organizacji (PKE OM Gliwice, SEK Klub Gaja, FZ Tychy), prowadzących działalność interwencyjno - poradniczą. Ideą spotkania było nawiązanie strategicznej współpracy ułatwiającej prowadzenie punktów informacji - szczególnie w zakresie pomocy prawnej, wymiany informacji, doświadczeń itd. - oraz pozyskiwanie środków, głównie z WFOŚiGW w Katowicach. Powstała sieć współpracy (czwartym uczestnikiem będzie Stowarzyszenie Arka z Częstochowy) obejmie swoim zasięgiem obszar całego województwa śląskiego.
To pierwszy krok. Kolejnym, niejako naturalnie wynikającym z pierwszego, może okazać się próba wypracowania wspólnych standardów działania, choćby na wzór Związku Biur Porad Obywatelskich. Zanim jednakże to nastąpi, należy się zastanowić nad tym, czy istnieje bezwzględna potrzeba stosowania wspólnych standardów w działalności tego typu?
Oczywiście ta garść refleksji nie daje odpowiedzi na tytułowe pytanie. Być może odpowiedzi na tak postawione pytanie przyniesie planowana na jesień br. konferencja podsumowująca dotychczasową działalność biur interwencji ekologicznej.
Ryszard Skrzypiec
________________________________________
1 Autor był członkiem-założycielem Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich. Dr Ryszard Skrzypiec - socjolog, związany z trzecim sektorem, pracownik i współpracownik pism pozarządowych "Sedno-MOST", "Asocjacje", "Dziękuję" i "Zielone Brygady". Autor licznych prac badawczych, ekspertyz i raportów z zakresu aktywności obywatelskiej, Trzeciego sektora oraz funkcjonowania organizacji typu "watchdog". Współautor narzędzia do monitoringu systemu współpracy pomiędzy samorządem terytorialnym a organizacjami pozarządowymi oraz metodologii "Mapy aktywności lokalnej". Członek organizacji naukowych: Polskiego Towarzystwa Socjologicznego i International Society for Third Sector Research.
2 Definicja pochodzi z przygotowywanego przez Helsińską Fundację Praw Człowieka podręcznika: „Monitoring Praw Człowieka”.
Artykuł pochodzi z niedziałającego już portalu NGOwatch, powstał przed 2003 rokiem
SLLGO, ul. Ursynowska 22/2, 02-605 Warszawa, +48 22 844 73 55, watchdog@sllgo.pl | CMS by Pr@ska Pracownia Internetu | Grafika by Agencja BO TAK! & PPI